FANDOM


Matka Eleny Gilbert dała jej pamiętnik, gdy ta miała 9 lat, ale zaczęła w nim pisać dopiero, gdy skończyła lat 10. W odcinku Pilot, dziewczyna przypadkowo zostawia swój pamiętnik w jasnozielonej oprawie na cmentarzu. Późnej Stefan przynosi jej go do domu i mówi, że on także prowadzi pamiętnik.

Elena kontynuowała dokumentowanie faktów i historii o swoim życiu w pamiętniku oraz o tym, jak randkowanie z wampirem obudziło ją w świecie pełnym niebezpieczeństw, magii i tajemnic. Jeremy, który zaczynał podejrzewać, że Elena okłamuje go na temat Vicki i jej śmierci, dowiedział się, że został zahipnotyzowany przez Damona po tym, jak wślizgnął się do jej pokoju, by przeczytać jej pamiętnik.

Po śmierci Jeremy'ego, Elena, zaraz po wyłączeniu człowieczeństwa, podpala dom rodzinny Gilbertów, a jej pamiętnik zostaje dogłębnie zniszczony wraz ze wszystkim innym w Stand By Me.

W Monster's Ball Elena zaczęła pisać w swoim nowym pamiętniku. Był brązowy i wykonany z zamszowej tkaniny z wszytymi stronami i z zapięciem. W While You Were Sleeping Elena, zdając sobie sprawę, że Katherine pisała wpisy w jej pamiętniku, gdy była Pasażerką w jej ciele, o tym, jak bardzo uwielbia życie, które ukradła Elenie, tak się zdenerwowała, że rozerwała swój pamiętnik i wrzuciła go do kominka wraz z kilkoma innymi rzeczami w jej akademiku. Wyjaśniła swoje zachowanie Bonnie, mówiąc, że oczyszcza się, wyrzucając wszystko, czego Katherine kiedykolwiek dotknęła.

W Resident Evil, w wizjach Stefana i Eleny względem siebie (spowodowanych zaklęciem Markosa), oryginalny pamiętnik Eleny okazał się być w ciemnoczerwonej oprawie zamiast w jasnozielonej.

W Black Hole Sun pokazano kolejny nowy pamiętnik Eleny, tym razem wykonany z jasnoniebieskiej skóry. Alaric wyciągnął pamiętnik z pudełka pełnego rzeczy Eleny związanych z Damonem i oddał go jej, aby mogła przeczytać wpisy, które sama napisała, zanim Alaric zabierze jej wspomnienia o Damonie. W pamiętniku znalazł się również pasek zdjęć z fotobudek Damona i Eleny.

Wpisy w serialu

  • Kochany pamiętniku: Dziś będzie inaczej, musi być. Będę się uśmiechać i wszyscy mi uwierzą. Będę mówić: "W porządku, dzięki. Tak, czuję się lepiej." Już nie będę smutną sierotą. Zacznę od zera, zostanę kimś nowym. I przetrwam.
  • Kochany pamiętniku: Przeżyłam. 37 razy powiedziałam: "W porządku, dziękuję”. Kłamałam. Nikt się nie zorientował. Kiedy ktoś pyta: "Jak się masz?", nie oczekuje odpowiedzi.
  • Kochany pamiętniku: Myliłam się. Myślałam, że zdołam się uśmiechać i potakiwać. Chciałam stworzyć nowego człowieka bez przeszłości. Bez bólu, kogoś żywego. Ale to nie łatwe. Złe rzeczy się za nami ciągną, osaczają. Mogę jedynie przygotować się na dobro i zaprosić je do środka kiedy przyjdzie, bo jest mi potrzebne. Mnie.
  • Kochany pamiętniku: Dziś jest inaczej. Czuję zmianę. Wreszcie nie żałuję dnia nim się zaczął. Znów go zobaczę. Pierwszy raz od dawna jest mi dobrze.
  • Kochany pamiętniku: Nie wierzę w życie wieczne. Ludzie rodzą się, starzeją, umierają. Taki jest świat. Nie ma magii, czarów, mistycyzmu i nieśmiertelności. Tylko racjonalizm. Człowiek jest tym, za kogo się podaje. Nie ukrywa prawdziwego oblicza. To niemożliwe, jestem niewierząca. Ale jak zanegować to co widzę? Człowiek, który się nie starzeje, nie kaleczy się, zmienia się w niewytłumaczalny sposób. Ukąszenia, ciała wyssane z krwi...
  • Drogi pamiętniku: dzisiaj zrobiłam coś czego najbardziej się obawiałam. Straciłam kontrolę. Zabiłam kogoś. Kiedyś myślałam, że najgorszym uczuciem na świecie jest utrata kogoś kogo się kocha, ale myliłam się.
  • Kochany pamiętniku: Czy kiedykolwiek będziesz miał dość mojego pisania o śmierci? Minęły już 4 dni od śmierci Bonnie, a raczej 4 dni odkąd dowiedziałam się, że Bonnie nie żyje. Chciała mojego powrotu do szkoły, więc jestem z powrotem w szkole, studiując, idąc do klasy, próbując iść dalej jak wszyscy inni. Stefan przyjął to najłatwiej. Nie pamięta Bonnie, nie żeby ktoś mu coś zarzucał z wyjątkiem Caroline, która znowu jest z Tylerem. Był dla niej zdrowym roztargnieniem, można to tak nazwać. I adoptowałam mój własny obiekt roztargnienia. Dr. Wes Maxfield. Moja współlokatorka została zabita przez wampira, a doktor Maxfield ukrył ten fakt. Chciałabym wiedzieć dlaczego. Poza tym, im więcej muszę o tym myśleć, tym mniej czasu mam na tęsknienie za Bonnie. Ale w międzyczasie zdecydowałam wierzyć, że ona wciąż nade mną czuwa, ponieważ to jest właśnie Bonnie.
  • Kochany pamiętniku: Po szkole medycznej wróciłam do domu, do Mysic Falls. To było dobre. To jest miejsce gdzie chcę się zestarzeć i zrobię to. I to jest moje życie. Dziwne, poplątane, skomplikowane, smutne, wspaniałe, niesamowite i przede wszystkim epickie. I zawdzięczam to wszystko Stefanowi. Kiedy go spotkałam, straciłam swoich rodziców, byłam martwa w środku. Ale to on przywrócił mnie do życia. I zamierzam żyć moim życiem najlepiej jak potrafię, tak długo jak tylko mogę. Nawet po naszym długim i szczęśliwym życiu razem, Damon martwi się tym, że już nigdy nie zobaczy Stefana, że on nigdy nie odnajdzie pokoju. Ale ja wiem, że on się myli. Ponieważ pokój istnieje. Żyje we wszystkim co jest nam drogie. To jest obietnica pokoju. Tego jednego dnia, po długim życiu, znajdziemy wszystkich bliskich na nowo.

Wpisy w powieści

Przebudzenie

4 września
  • Drogi pamiętniku,
Dzisiaj stanie się coś strasznego.
Sama nie wiem, dlaczego to napisałam. To jakiś obłęd. Przecież nie mam żadnych powodów do niepokoju, za to mnóstwo, żeby się cieszyć, ale...
Siedzę tu o 5.30 rano, całkiem przytomna i przestraszona. Wciąż sobie tłumaczę, że czuję się rozbita, bo jeszcze się nie przyzwyczaiłam do różnicy czasu między Francją a domem. Ale to nie wyjaśnia, dlaczego jestem tak przerażona. I zagubiona.
To dziwne uczucie ogarnęło mnie przedwczoraj, kiedy ciocia Judith, Margaret i ja wracałyśmy z lotniska. Samochód skręcił w naszą ulicę i nagle pomyślałam: Mama i tata czekają na nas w domu. Założę się, że siedzą na werandzie albo wyglądają z salonu przez okno. Na pewno bardzo za mną tęsknili.
Wiem. To brzmi zupełnie idiotycznie.
Ale nawet kiedy zobaczyłam dom i pustą werandę, to uczucie nie zniknęło. Wbiegłam po stopniach i próbowałam otworzyć drzwi, a potem zastukałam. A gdy ciocia Judith otworzyła drzwi, wpadłam do środka i po prostu stanęłam w holu, nasłuchując, jakbym się spodziewała, że mama zejdzie po schodach albo tata zawoła do mnie z gabinetu.
Wtedy właśnie ciocia Judith z głośnym łomotem postawiła walizkę na podłodze za moimi plecami, westchnęła zglębi serca i powiedziała: Jesteśmy w domu. Margaret się roześmiała, a mnie ogarnęło najpaskudniejsze uczucie, jakie mi się przytrafiło w życiu. Jeszcze nigdy nie czułam się tak kompletnie i całkowicie nie na miejscu.
Dom. Jestem w domu. Dlaczego to brzmi jak kłamstwo?
Urodziłam się tutaj, w Fell's Church, i od zawsze mieszkam w tym domu. Odkąd pamiętam. To moja stara, dobrze znana sypialnia, ze śladem przypalenia na podłodze tam, gdzie z Caroline w piątej klasie usiłowałyśmy popalać papierosy i o mało nie zakaszlałyśmy się na śmierć. Kiedy spojrzę przez okno, widzę wielki pigwowiec, na który Matt z kumplami wspięli się, żeby się wkręcić na moją imprezę piżamową dwa lata temu. To moje łóżko, mój fotel, moja toaletka.
Ale w tej chwili wszystko wygląda dziwnie, zupełnie jakbym nie należała do tego miejsca. A najgorsze, że czuję, że jest takie miejsce, do którego należę, tylko zwyczajnie nie umiem go odnaleźć.
Wczoraj byłam zbyt zmęczona, żeby pójść na rozpoczęcie roku szkolnego. Meredith odebrała za mnie plan lekcji, ale nawet nie chciało mi się rozmawiać z nią przez telefon. Ktokolwiek dzwonił, ciocia informowała go, że jestem zmęczona po podróży samolotem i że poszłam spać. Ale przy kolacji przyglądała mi się z dziwnym wyrazem twarzy.
Dzisiaj muszę zobaczyć się ze wszystkimi. Mamy się spotkać na parkingu przed szkołą. Czy to dlatego się boję? Czy to właśnie oni mnie przerażają?

5 września (w sumie 6 września nad ranem, mniej więcej koło pierwszej w nocy)

  • Drogi pamiętniku,
Powinnam wracać do łóżka. Ale zaledwie parę minut temu obudziłam się, przekonana, że ktoś krzyczy, a teraz w domu jest cicho. Dziś wieczorem wydarzyło się tyle dziwnych rzeczy, że nerwy mam po prostu w strzępach. Ale przynajmniej obudziłam się, wiedząc dokładnie, co mam robić w sprawie Stefano. Wszystko, ot tak, ułożyło mi się w głowie. Plan B, faza pierwsza wchodzi w życie z samego rana.
26 września
  • Drogi pamiętniku,
Przepraszam, że tak długo nie pisałam. Sama nie wiem, dlaczego tak się stało. Może o niektórych sprawach boję się opowiedzieć nawet tobie.
Po pierwsze, stało się coś strasznego. Tego wieczoru, kiedy z Bonnie i Meredith byłyśmy na cmentarzu, jakiś włóczęga został zaatakowany i prawie zabity. Policja nadal nie znalazła sprawcy. Ludzie uważają, że ten włóczęga oszalał, bo kiedy się ocknął, zaczął wrzeszczeć o jakichś "oczach w mroku", o dębach i innych takich. Ale ja pamiętam, co nam się przytrafiło tamtego wieczoru i wiem swoje. To mnie przeraża.
Wszyscy byli przez jakiś czas przestraszeni i dzieciaki musiały siedzieć w domach po zmroku albo wolno im było wychodzić tylko grupkami. Ale minęły już trzy tygodnie, nic takiego nie wydarzyło się ponownie, więc emocje powoli opadają. Ciocia Judith twierdzi, że musiał to zrobić jakiś inny bezdomny. Ojciec Tylera Smallwooda zasugerował nawet, że ten starzec mógł to sobie zrobić sam - chociaż ciekawa jestem, w jaki sposób człowiek miałby sam sobie przegryźć gardło.
Ale najbardziej byłam zajęta planem B. Jak na razie wszystko idzie dobrze. Dostałam już kilka listów i bukiet czerwonych róż od "Jean-Cloude'a" (wujek Meredith ma kwiaciarnię), i chyba wszyscy zdążyli zapomnieć, że w ogóle byłam kiedyś zainteresowana Stefano. Tak więc moja pozycja towarzyska nie jest zagrożona. Nawet Caroline nie sprawiała mi ostatnio żadnych kłopotów.
W sumie nie wiem, co Caroline porabiała w ostatnich dniach i zupełnie mnie to nie obchodzi. Nie widuję jej już w czasie lunchu po szkole, tak jakby zupełnie się odsunęła od swojej dawnej paczki.
W tej chwili obchodzi mnie tylko on. Stefano.
Nawet Bonnie i Meredith nie mają pojęcia, jakie to dla mnie ważne.
Boję się im o tym powiedzieć. Boję się, że pomyślą, że zwariowałam. W szkole noszę maskę spokoju i opanowania, ale w środku... No cóż, każdy dzień jest trudniejszy niż poprzedni.
Ciocia Judith zaczęła się o mnie martwić. Mówi, że ostatnio za mało jem i ma rację. Nie mogę się skoncentrować nad lekcjami ani nawet na niczym przyjemnym, na przykład na zbiórce funduszy na halloweenową imprezę. Nie mogę się skoncentrować na niczym, poza nim. I nie rozumiem, dlaczego tak się dzieje.
Nie odezwał się do mnie od tamtego okropnego popołudnia. Ale powiem ci coś dziwnego. W zeszłym tygodniu na historii podniosłam wzrok i przyłapałam go na gapieniu się na mnie. Siedzieliśmy kilka miejsc od siebie, a on przy swoim stoliku siedział dokładnie bokiem i tylko patrzył. Na moment aż się przeraziłam, a serce zaczęło mi szybko walić i tak po prostu się na siebie gapiliśmy. Ale od tamtej pory to się powtórzyło jeszcze dwa razy i za każdym razem czułam na sobie jego spojrzenie, zanim zdążyłam podnieść wzrok i zobaczyć, że patrzy. To szczera prawda. Wiem, że sobie tego nie wyobraziłam.
Stefano nie przypomina żadnego chłopaka, jakiego dotąd poznałam.
Wydaje mi się samotny i odcięty od ludzi. Ale to jego własna decyzja. W drużynie futbolowej radzi sobie świetnie, mimo to nie zadaje się z żadnym z chłopaków. Może poza Mattem. Tylko z nim rozmawia. Z dziewczynami też nie gada - o ile wiem - więc może plotka o ćpaniu jednak się na coś przydała. Ale wygląda na to, że to on unika ludzi, a nie oni jego.Znika między lekcjami i po treningach. I nigdy go nie widuję w stołówce. Nigdy nikogo nie zaprosił do swojego pokoju w pensjonacie. Nigdy nie zagląda po szkole do kawiarni.
Więc jak ja mam go złapać w jakimś miejscu, gdzie nie będzie mógł przede mną uciec? To prawdziwy problem. Bonnie mówi: A dlaczego nie miałabyś znaleźć się z nim gdzieś sam na sam w czasie burzy? Musielibyście się do siebie przytulić, żeby nie dopuścić do wychłodzenia organizmów. Meredith z kolei podsunęła, że samochód powinien mi się zepsuć przed jego pensjonatem. Ale żaden z tych dwóch pomysłów nie jest najlepszy, a ja dostaję świra, usiłując wymyślić coś innego.
Każdy dzień jest dla mnie trudniejszy niż poprzedni. Czuję się, jakbym była jakimś zegarem i jakby ktoś coraz mocniej nakręcał mi sprężynę. Jeśli nie znajdę sobie szybko jakiegoś zajęcia, to... Miałam zamiar napisać: "umrę".

7 października, koło ósmej rano

  • Drogi pamiętniku,
Piszę to na matematyce i mam nadzieję, że pani Halpern mnie nie przyłapie.
Wczoraj wieczorem nie miałam czasu na pisanie, chociaż chciałam. To był taki szalony, poplątany dzień, zupełnie jak wieczór jesiennego balu. Dzisiaj rano, siedząc tu w szkole, czuję się niemal tak, jakby wszystko, co się stało w ten weekend, było jakimś snem. Złe rzeczy były strasznie złe, ale to, co dobre, było naprawdę, bardzo, bardzo dobre.
Nie będę wytaczała sprawy Tylerowi Smallwoodowi. Ale został zawieszony w prawach ucznia i usunięty z drużyny. Tak samo Dick, za to, że pił na balu. Nikt tego nie mówi, ale chyba wiele osób myśli, że to on jest winien temu, co spotkało Vickie. Siostra Bonnie widziała Tylera w klinice i mówiła, że oboje oczu miał podbite i całą twarz w sińcach. Nie mogę przestać martwić się o to, co się stanie, kiedy on i Dick wrócą do szkoły. Teraz mają jeszcze więcej powodów niż kiedyś, żeby nie cierpieć Stefano.
No właśnie, Stefano. Kiedy rano się obudziłam, wpadłam w panikę, myśląc: A co, jeśli to wszystko nieprawda? Co, jeśli to się nigdy nie zdarzyło, co, jeśli zmienił zdanie? Ciocia Judith zmartwiła się przy śniadaniu, bo znów nie mogłam jeść. No, ale wchodząc do szkoły, zobaczyłam go na korytarzu przy biurze administracji. I tylko na siebie popatrzyliśmy. I już wiedziałam. Zanim się odwrócił, uśmiechnął się jakoś tak cierpko. Ale to też zrozumiałam. Miał rację, lepiej nie podchodzić do siebie na korytarzu, w takim publicznym miejscu, chyba że chcemy zapewnić sekretarkom odrobinę dreszczyku.
Jesteśmy parą. Teraz muszę znaleźć sposób, żeby wyjaśnić to wszystko Jean-Cloude'owi. Ha, ha.
Nie rozumiem tylko, dlaczego Stefano nie jest tak samo szczęśliwy jak ja. Kiedy jesteśmy ze sobą, czuję, co on czuje i wiem, jak bardzo mnie pragnie, jak bardzo mu zależy. Kiedy mnie całuje, jest w nim jakiś niemal rozpaczliwy głód, zupełnie jakby chciał wyrwać mi duszę z ciała. Jak czarna dziura, która...

Nadal 7 października, koło drugiej po południu

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.